niedziela, 19 maja 2013

"LUDZIE Z BAGIEN" - Edward Lee

Gatunek: HORROR
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 400
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Replika
Tłumaczenie: Maksymilian Tumidajewicz





Pamiętacie film "Wzgórza mają oczy" lub "Droga bez powrotu"? Dość niesmaczny obraz zniekształconych ludzi, którzy gust kulinarny mają równie spaczony jak swoje ciała? Typowy horror, pełen krwawych scen. Albowiem ci mieszkańcy wzgórz i lasów, są smakoszami ludzkiego mięsa... Nawet jeśli tych filmów nie znacie, to założę się, że już sama myśl o bohaterach jest nieco odpychająca, prawda? Jednak powiem Wam, że te dwa filmy to przy powieści Edwarda Lee to bajeczki dla mięczaków... :) Bo to co się dzieje na stronach tej książki, przechodzi wszelkie pojęcie...

Phil Straker pochodzi z małego miasteczka. Crick City to typowa zapyziała dziura, w którym jak to się mówi, psy szczekają... pupami :) Ale to jeszcze nic! Psy, psami... ale krążą pogłoski, że pobliskie lasy, bagna i wzgórza, zamieszkują Bagnowi... zniekształceni ludzie, którzy uprawiają kazirodztwo od dawien dawna.

"Tak ich tu nazywano. Lud bagien. Bagnowi. 
Najniższa kategoria ludu wzgórz. Chociaż wiele się o nich mówiło, rzadko można było ich spotkać (...) Ludzie z bagien uprawiali kazirodztwo od tak dawna, że niemal wszyscy byli groteskowo zdeformowani"


Niewielu "szczęściarzy" miało okazję ich widzieć. Jedak Phil będąc dzieckiem, widział... Przynajmniej tak mu się wydaje. Nic więc dziwnego, że chłopak uciekł z mieściny jak tylko miał możliwość. Wstąpił do policji w wielkim mieście i choć na co dzień igra z życiem, lepsze to niż Crick City. Teraz jednak wraca. Kiedy jego kariera w wydziale narkotykowym wydaję się być skończona, przyjmuje propozycję komendanta policji z rodzinnego miasteczka. Podejmuje się wyjaśnienia sprawy narkotykowej, w którą najprawdopodobniej zamieszani są Bagnowi.

O ludzie! Co za książka! Było to moje pierwsze spotkanie z autorem, a od razu zostałam rzucona na głęboką wodę...- Chyba, że pan Lee specjalizuje się w pisaniu samych tak niesmacznych książek, hę?! Książka ta zdecydowanie powala! Jeśli nie powali Was oryginalność fabuły, swojskość języka, to na pewno powali Was z obrzydzenia! gwarantuję! :) Ja jestem wielbicielką mocnych wrażeń, drastycznych opisów i wszelkich obrzydliwości... i przyznaję, że ta książka spełniła pod tym względem moje oczekiwania. Aż nad to! Już samo miasteczko, w którym panuje brud, smród i ubóstwo przeraża. A jego zdeformowani mieszkańcy jeszcze bardziej działają na wyobraźnię.. Delikatnie mówiąc wyglądają jak potworki - miewają po 3 ręce, jedną nogę krótszą od drugiej, niesymetrycznie umieszczone uszy,oczy... 8 palców u jednej ręki, a nawet 6 par sutków, lub 4 piersi... Skąd to się do cholery wzięło?!

"I to jest tak, że te obdartuchy żyjom po lasach, dużymi rodzinami, i robiom to wszystkie ze wszystkimi, ojcowie dupcą córki, jakby nigdy nic, bracia zadajom sie z siostrami, synowie robiom brzuchy swoim matkom, i tak cały czas, z dziada pradziada. I to jest tak, że w tych gonach i karmosomach się wszystko jebie i sie rodzom pokurwione dzieci, jak ta tutej. I mówi się na nich Bagnowi"

O proszę, jakże subtelnie to autor przedstawił :) Ale to jeszcze nie koniec wrażeń... bo wszystko wskazuje na to, że nasza bagnowa arystokracja gustuje w potrawach bardzo krwistych! Bo czemuż by nie spróbować kawałka ludzkiego udźca?! :) albo obedrzeć kogoś ze skóry, wypatroszyć i delektować się takimi rarytasami jak nereczka, jelitko, wątróbka, czy serduszko... Zapraszam do stołu! Szef kuchni poleca... :P Zupa dnia - barszczyk z płynów ustrojowych, doprawiony szczyptą tłuszczyku... Danie dnia - krwista wątróbka w sosie z gałek ocznych, podana na jelicie grubym... Bon appetit ! :)

"Niektórzy jedli mięso na surowo, inni woleli pieczyste. Pulchne organy wyrywane były z otwartych brzuchów niczym owoce. Gałki oczne połykane były w całości jako oliwki, płuca zjadane jak kromki chleba, jelita pochłaniano, jakby były sałatą. Żywy nawóz wrzeszczał. Całe głowy przypiekane były nad otwartymi płomieniami, aż przybrały idealny odcień, po czym dzielono je na części i objadano do czysta ze smakowitego mięsa"

Hmm... czyli mamy już zdeformowane istoty, kanibalizm i jakby tego było mało, wszystko to otacza jeszcze wszechobecny, brutalny seks! Ponieważ najpopularniejszym miejscem w miasteczku jest bar ze striptizem, w którym można sobie wynająć panienkę za kilka dolców. Ba, panienkę... nawet bagnową! Full wypas! A jeśli jesteś spłukany, zgarnij jakąś z drogi, przeleć w samochodzie, a potem możesz ją nawet zabić... przecież to tylko jakaś mała kur**.. Przepraszam najmocniej, ale taki właśnie jest klimat historii, którą przedstawił nam pan Lee... był to klimat, w którym nawet ja czułam się nieswojo. I moje poczucie estetyki i smaku, nie pozwala mi go nawet wiernie odtworzyć. 

Tym razem trafiłam na książkę, która potrafiła zniesmaczyć nawet mnie. A to już coś! Brawo panie Lee! :) Momentami czułam, że już za dużo tego wandalizmu, za dużo brutalności. Za dużo seksu, zboczeń seksualnych... za dużo, za mocno, przesyt i przekroczenie wszelkich granic. 
Fabuła ma sens. Stworzono interesującą, intrygującą historię... z zagadką do rozwiązania. Wciąga od pierwszych stron, trzyma w napięciu, a na końcu zaskakuje. Nikt nie spodziewałby się chyba takiego finału! Mnie końcówka wbiła w fotel! I choć czułam przesyt i przekroczenie granic, nie mogłam i nie chciałam odłożyć książki na półkę, gdyż zwyciężała ciekawość i chęć poznania historii do końca. 

Na zakończenie powiem tak - Paulina!!! Miałaś świętą rację! Ta książka to najlepsza dieta odchudzająca i środek antykoncepcyjny jaki widziałam! :) Seksu się odechciewa... Jeść tym bardziej. Więc jeśli ktoś chciałby zacząć dietę - gorąco polecam! Koniecznie przeczytać, a potem najlepsze fragmenty przypiąć na lodówkę. Efekt gwarantowany... :) Bez wątpienia jest to lektura tylko dla ludzi o mocnych nerwach i mocnych żołądkach. Jest obleśna, drastyczna, brutalna, obrzydliwa... ale kryje w sobie dość ciekawą fabułę, która zaskakuje. I choć byłam bardzo zniesmaczona, to bardzo podobała mi się przedstawiona historia... Więc polecam wszystkim żądnym mocnych wrażeń... :)

21 komentarzy:

  1. Aż trudno uwierzyć, że jest faktycznie aż tak okropnie :) Swoją drogą świetna pora na publikację recenzji horroru. Aż się boję kłaść spać :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Film "Droga bez powrotu" swego czasu był jednym z moich ulubionych horrorów. Kolejne jego części już tak bardzo nie działały na moją psychikę.
    Co do ,,Ludzi z bagien'' czytałam i podobała mi się(o ile może podobać się makabra). W każdym razie mocna proza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałby ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Droga bez powrotu" - super, aczkolwiek pierwsze trzy części. Czwarta i piąta już za niski poziom, niestety :(

      Usuń
  4. Nie wiem czy jestem aż tak żądna wrażeń. "Drogę bez powrotu" widziałam i w niektórych momentach byłam naprawdę zniesmaczona i najchętniej zamknęłabym oczy :P Nie wiem więc jak przebrnę przez powieść Edwarda Lee skoro jest mocniejsza i brutalniejsza od tego filmu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Recenzja aż kipi od emocji, to duży plus. :) Poczułam się zainteresowana książką, ale po "Nocy zombie" muszę zrobić przerwę w czytaniu brutalnych książek. ;) (w ogóle, "Noc zombie" jest do wygrania u mnie na blogu, skoro lubisz takie mocne horrory, to wpadnij).

    Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo, az mialam ciarki gdy czytalam twoja recenzje! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiele o tej książce słyszałam :) Bardzo ciekawa recenzja, kiedyś sięgnę po tą lekturę

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie, nie, to raczej nie dla mnie ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Skoro ta książka to taka dobra dieta to chętnie spróbuję. I najlepiej teraz, kiedy trzeba kupić strój kąpielowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm.. Właśnie zaczynam dietę, może się wspomogę tą książką? A tak na serio, to jakoś niespecjalnie ciągnie mnie do tej pozycji. Nie przepadam za horrorami...

    Zapraszam do siebie: in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zaczęłam przygodę z panem Lee od "Sukkuba" i też byłam zszokowana. Obrzydliwa ale pociągająca. Widzę, że "Ludzie z bagien" są jeszcze bardziej ohydni, nie omieszkam jej przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Od dawna planuję przeczytać jakiś porządny horror - ten wydaje się idealny!
    Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Taaaaak! Edward Lee jest ŚWIETNY i przysięgam, że się za to prędzej czy później zabiorę :P.

    Pozdrawiam!
    Melon

    PS: Nawet seksu Ci się odechciało O_o... Chyba pierwszy raz słyszę o takiej książce :D.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oczywiście czytałam tę książkę. Jako fanka horrorów i ogólnie mocnych wrażeń nie mogłabym przejść obojętnie obok tego tytułu. Lee plasuje się gdzieś blisko zaraz za Ketchumem w moim rankingu autorów powieści grozy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. te filmy oglądałam lubie horrory ;p ,może i książkę przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Hmm... interesująca recenzja. :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Widzę, że cytaty te, co i ja wybrałaś :) Mmmmmmniam :) Cieszę się, że przysłużyłam się Twojej diecie, co do libido... niestety, sorrki, taki efekt uboczny :) Bardzo entuzjastyczna recenzja, oj, pośmiałam się :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Sugestywna okładka :) muszę się zastanowić, bo choć lubię czytać horrory, to oglądać już nie za bardzo. Nie wiem, czy po Twojej recenzji sięgnę po tę książkę, zresztą - nie wiem, czy w ogóle bym ją wzięła w bibliotece (gdyby była!), bo nie bardzo mam ochotę na krwawą jatkę :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest na wagę złota... :) Dziękuję!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...