sobota, 7 stycznia 2017

"Autopsja Jane Doe" - recenzja filmu...

"AUTOPSJA JANE DOE"
Tytuł oryginalny: The autopsy of Jane Doe
Gatunek: horror
Reżyseria: André Øvredal
Scenariusz: Goldberg, Naing
Produkcja: Wielka Brytania
Premiera: wrzesień 2016 - świat / styczeń 2017 - Polska

OBSADA:

Austin Tilden - Emile Hirsh
Tommy Tilden - Brian Cox
Jane Doe - Olwen Katherine Kelly



W domu na odludziu rozegrała się tragedia. Śmierć poniosły trzy osoby. Wszystko wskazuje na to, że nie doszło do włamania, a wręcz przeciwnie... ofiary próbowały z domu uciec. Jednak bezskutecznie. Ku zdumieniu policji w piwnicy odnaleziono również częściowo zakopane zwłoki młodej kobiety. Tajemnicza, anonimowa denatka, nazwana przez śledczych Jane Doe, trafia na stół Austina i Tommy'ego Tildenów, dwóch patologów sądowych, których zadaniem jest w ciągu jednego dnia pomóc policji w ustaleniu czasu i przyczyny zgonu kobiety. Ojciec i syn, kierujący się dotychczas jedynie teoriami opartymi na nauce, zmuszeni są skorygować swoje poglądy, gdyż tego co odkrywają podczas sekcji, nie da się racjonalnie wytłumaczyć.


Już za parę dni będzie miała miejsce polska premiera filmu "Autopsja Jane Doe". Ja miałam już okazję ten film obejrzeć, a że od horrorów nie stronię, a już zwłaszcza tych, których akcja rozgrywa się w kostnicy, bardzo chętnie skorzystałam. Dziś mogę Wam powiedzieć, że jeśli lubicie historie z dreszczykiem i nie straszna wam kostnica, możecie ustawiać się w kolejce po bilety do kina. Jak już wspominałam akcja niemalże całego filmu rozgrywa się w kostnicy, gdzie obserwujemy patologów podczas wykonywania sekcji zwłok tajemniczej kobiety. I muszę przyznać, że pierwsza połowa filmu jest rewelacyjna! Z każdym kolejnym cięciem odkrywamy coś nowego, z każdą kolejną chwilą napięcie wzrasta, gdyż dowiadujemy się, że Jane Doe kryje w sobie niesamowitą zagadkę, której nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Przeraża ilość ran jakie jej zadano... związano ją, połamano stawy, obcięto język, otruto... a to nadal tylko część obrażeń, które stwierdzili patolodzy. Pojawiają się więc pytania - Kim jest tajemnicza anonimowa kobieta?! Jak zmarła? Kiedy? I dlaczego?


Odpowiedzi na te pytania poznamy w scenie finałowej, która chociaż mnie zaskoczyła i w jakiś sposób usatysfakcjonowała, to chyba dodałabym tam trochę więcej... akcji (hmm... w kostnicy? :), może więcej emocji? Podczas finału, kiedy zagadka zostaje rozwiązana i dowiadujemy się kim była Jane Doe, na pewno dodałabym element retrospekcji, aby nieco przybliżyć widzom jej postać. Pokazać ostatnie chwile jej życia, tuż przed tym co jej się przytrafiło. Wtedy jej historia robiła jeszcze większe wrażenie. Jane Doe nie byłaby jedynie ciałem na stole sekcyjnym, ale kobietą z duszą i uczuciami. A wtedy również Olwen Katherine Kelly, grająca tytułową rolę mogłaby pokazać trochę więcej zdolności aktorskich, gdyż mam wrażenie, że zagrała trochę... sztywno ;) Jednak nic więcej jej zarzucić nie mogę. Jakby jednak nie było dziewczyna ma już na koncie nie tylko pierwszoplanową rolę kobiecą, ale rolę tytułową! :D

Atmosfera panująca w kostnicy nadaje filmowi mroczny klimat. Są momenty kiedy ciarki przechodzą nam po plecach. Nie ukrywam, że i ja kilkakrotnie poczułam dreszczyk emocji. Można się wystraszyć. Drogie panie, można czasem schować twarz w ramię przystojniaka siedzącego obok. Będzie ku temu kilka okazji. Zdarzyło mi się kilka razy zamknąć oczy. Nie nudziłam się, oglądałam z prawdziwym zainteresowaniem, czułam się zaintrygowana, nie uważam więc tego czasu za stracony. Jednak były momenty, które mi się ciągnęły. Na szczęście niewiele i można przymknąć na nie oko. Uważam, że warto poświęcić czas na obejrzenie tego filmu. Krwi tu niewiele, żadnej masakry piłą mechaniczną, ale są wnętrzności i sceny przeprowadzanej sekcji zwłok powinny usatysfakcjonować wszystkich miłośników mocnych wrażeń :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest na wagę złota... :) Dziękuję!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...