sobota, 27 września 2014

Stos, czyli to co tygryski lubią najbardziej! :)




Dzień dobry! Dziś czas na stos! :) Niewielki, ale cieszy :) Jak widać nawet mój kot Zygmunt dzielnie Wam zapozował... :) w sumie w takim towarzystwie zapozowałby chyba każdy! :) Więc przedstawiam Wam pozycje, które czytałam i zamierzam przeczytać w najbliższym czasie... :) 







1. "Pasjonat oczu" S. Fitzek - do miłości do tego autora przyznawałam się już nie raz :) tym razem kolejna pozycja przyniesiona z biblioteki... recenzja tutaj :)

2. "Strefa śmierci" S. King - między książkami pana Kinga muszę robić sobie przerwy, bo jego gawędziarstwo mnie męczy... ale zawsze do niego wracam! :) Tym razem poleciła i pożyczyła mi go koleżanka z pracy, nie mogłam odmówić :)

3. "Pan Przypadek i korpoludki" J. Getner - trzecia już część przygód naszego rodzimego detektywa Jacka Przypadka... Otrzymałam do recenzji od autora, pana Getnera.

4. "Mroczny zakątek" G. Flynn - Do recenzji od wydawnictwa Znak. Zapowiada się świetnie :) Znam już możliwości pisarskie tej autorki i szykuję się na świetną historię.

5. "Fanaberia" Ł. Kotkowski - egzemplarz do recenzji od autora, pana Kotkowskiego. Książka już za mną... i cóż mogę powiedzieć - zarywałam noce! :) ale szczegóły tutaj!

6. "Ostre przedmioty" G, Flynn - przyniesione z biblioteki... Już przeczytana! Recenzja niebawem, a teraz zasiadam już do następnej pozycji autorstwa tej pani :)

7. "Demony dobrego Dextera" J, Lindsay - z biblioteki. Stwierdziłam, że nadszedł czas poznać genialnego Dextera, bo aż wstyd że miłośniczka thrillerów, zafascynowana seryjnymi mordercami nie zna Dextera! 

I jak się przedstawia mój stos? 
Znacie już któreś pozycje? Czytaliście? 
Podzielcie się wrażeniami...

czwartek, 25 września 2014

"Patologia" - recenzja filmu...

"PATOLOGIA"
Gatunek: thriller
Reżyseria: Marc Scholermann
Scenariusz: Marc Neveldine, Brian Taylor
Produkcja: USA
Premiera: 2008


OBSADA:

Ted Grey - Milo Ventimiglia
Jake Gallo - Michael Weston
Juliette Bath - Lauren Lee Smith
Gwen Williamson - Alyssa Milano


Kiedy pierwszy raz przeczytałam tytuł tego filmu, nie mając przed oczami żadnego plakatu, żadnego zdjęcia, wydawało mi się, że będę tu miała do czynienia z filmem przedstawiającym patologię społeczną. A że niezbyt przyjemnie ogląda mi się filmy o zaniedbanych dzieciach z rodzin, w których panuje przemoc i alkoholizm, porzuciłam zamiar oglądania i sięgnęłam po książkę... Jednak już kilka minut później kiedy zobaczyłam początek filmu, zorientowałam się jak bardzo się myliłam. Pierwsze skojarzenie okazało się mylne, gdyż patologia okazała się być dziedziną medycyny... i większą część filmu dzieje się w prosektorium. Nie mogłam więc odmówić sobie seansu, chociażby z racji tego, że praca patologów mnie fascynuje i szczerze podziwiam ludzi, którzy decydują się związać swoją przyszłość właśnie z tym kierunkiem.


Ted Grey jeden z najzdolniejszych absolwentów medycyny sądowej, poznaje na stażu kilkoro zaprzyjaźnionych ze sobą patologów. Za dnia wypełniają oni wzorowo swoje obowiązki w prosektorium, natomiast nocą oddają się niebezpiecznej i okrutnej grze. Gra polega na zabijaniu... a wygrywa ten, kto popełni morderstwo pomysłowe i doskonałe! Takie, aby przyczyny śmierci ofiary, nie odgadł żaden z pozostałych przyjaciół... A biorąc pod uwagę, że przyjaciele są zdolnymi patologami, jest to zadanie naprawdę trudne, przy którym trzeba wykazać się pomysłowością, ostrożnością i znajomością swojego fachu... Niedługo po dołączeniu do zespołu medycznego, Ted zaczyna grać w makabryczną grę... Przepełnioną narkotykami, sexem i śmiercią...

Oczywiście nie jest to raczej film dla dzieci.. Przed seansem więc zabezpieczcie pokój, by żaden milusiński nie miał okazji wgapiać się w telewizor. Oszczędzi wam to nerwów i unikniecie nieprzespanej nocy... Ja bardzo sprytnie wysłałam dzieci spać! :) Sceny są przeznaczone raczej dla widzów dorosłych. Jak wspomniałam główni bohaterowie są patologami, a akcja dzieje się głównie w prosektorium. Będziemy mieli okazję napatrzeć się na zwłoki, a co więcej spoglądać na ręce bohaterów kiedy będą szukać przyczyn zgonu nieszczęśników. I przyznaję, że niektóre sceny są dość drastyczne... choć nie wiem sama, czy to odpowiednie słowo, w końcu są ludzie, którzy czymś takim zajmują się każdego dnia... W każdym razie dla tych, którzy nie mają na co dzień konieczności zaglądania w ludzką czaszkę, ani ludzkie wnętrzności, może być to widok dość niesmaczny... Wiemy z resztą na czym polega praca takiego specjalisty :) W każdym razie przyznaję, że sceny wydawały być się tak realistyczne, że niemal czułam w powietrzu zapach formaliny.


Film przepełniony jest śmiercią, narkotykami i sexem... Nasi patolodzy prócz rywalizacji o miano najlepszego zabójcy, lubią też nad denatem zapalić co nieco popijając alkoholem, a na koniec oddać się na stole obok sexualnym igraszkom! (Ale cóż... co kto lubi... :) ) Więc cały obraz jest dość odważny. Bohaterowie choć przez samą zabawę jaką sobie urządzają, wydają się być postaciami negatywnymi, to jednak mogą zdobyć sympatię widza. Aktorzy są dobrani bardzo dobrze i choć żadnego z nich nie znałam wcześniej, a przynajmniej nie zapadli mi w pamięć, to uważam, że poradzili sobie rewelacyjnie! A co najważniejsze żadna z ról do najłatwiejszych nie należała! Największe wrażenie swoim talentem aktorskim zrobiła na mnie pani Lauren Lee Smith wcielająca się w rolę rudowłosej Julitte. I jako chłodna, bezwzględna a zarazem pociąga kobieta poradziła sobie wyśmienicie!

Cały film uważam za bardzo dobry i warto poświęcić na jego obejrzenie te niespełna dwie godziny. Zakończenie zaskakuje. Twórcy wykazali się niezwykłą pomysłowością i stworzyli bardzo dobry, oryginalny i wstrząsający film, Ja czuję się usatysfakcjonowana! Polecam wszystkim miłośnikom thrillerów i mocnych scen. Fabuła nie jest prosta, oklepana i przewidywalna. Dla mnie było to coś nowego. Myślę, że na chłodne, deszczowe, jesienne wieczory, które nieubłaganie nadchodzą, będzie to coś w sam raz! Polecam jedynie przygotować ciepły koc, oraz silne męskie ramiona tuż obok... :)



niedziela, 21 września 2014

"Fanaberia" - Łukasz Kotkowski

Gatunek: THRILLER 
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 398
Oprawa: miękka 

Wydawnictwo: Novae Res
Dostępność: Empik


Podejrzewam, że każdy z nas choć raz w życiu trafił na książkę, która zapowiadała się świetnie a okazała się wielkim niewypałem. Wiązaliśmy z nią wielkie nadzieje, wierzyliśmy, że dostarczy nam ona wyjątkowych wrażeń, podchodziliśmy do niej z entuzjazmem a następnie z przerażeniem odkryliśmy, że z każdą kolejną stroną zapał i entuzjazm spadał i spadał... i dotyka nas przykre rozczarowanie. Każdy przeżył to choć raz. Jakim jest więc miłym zaskoczeniem, kiedy sięgamy po mało znaną jeszcze książkę i okazuje się, że właśnie znaleźliśmy to czego szukaliśmy... że oto książka, która spędza nam sen z powiek! Podczas rozmowy z panem Kotkowskim napisałam, że wydaje mi się, że książka jest w moim guście... i muszę przyznać, że intuicja mnie nie zawiodła! 

Do detektywa Tomasza Radziejowskiego zgłasza się młoda dziewczyna, Dorota Lutowska. Prosi o pomoc w rozwikłaniu tajemniczej śmierci jej 20-letniej przyjaciółki Martyny. Policja zakończyła śledztwo i uznała, że śmierć nastąpiła z przyczyn naturalnych, w co ciężko Dorocie uwierzyć. Z ostatnich listów Martyny, wynika, że dziewczyna strasznie się czegoś bała... Była wręcz przerażona! A mieszkanie, w którym wynajęła pokój na czas studiów, zdawało się być nawiedzone... Tomasz podejmuje się zadania i z przerażeniem odkrywa, że śmierć Martyny może mieć związek z tragedią, która miała miejsce 5 lat temu... Tragedią, którą media nazwały "rzezią niewiniątek". Ofiarą padło 13 dzieci, które odnaleziono w zbiorowej mogile. Zabójcy nigdy nie udało się złapać...

Kiedy otrzymałam tę książkę, byłam w połowie innej , nie mniej ciekawej. Zamierzałam trzymać się ustalonego porządku - najpierw skończyć jedną, dopiero zacząć drugą. Nie udało się! Chciałam przeczytać jedynie prolog... tymczasem skończyłam 100 stron później, gdy na zegarze wybiła 2 w nocy! Natomiast dziś o 4 nad ranem książka dobiegła końca... I nie będę ukrywać, że ma ona jedną największą wadę, której nie mogę przełknąć - zdecydowanie za szybko się kończy! Książka niesamowicie wciąga już od pierwszych stron, przez co niemożliwością było dla mnie odłożyć ją na półkę, zanim nie zmógł mnie sen... a z tym snem sprawa też nie była prosta, ale o tym później... 

Bardzo przyjemnie czytało mi się tę książkę. Styl autora bardzo przypadł mi do gustu. Lekki, prosty i przyjemny, z wielkim poczuciem humoru, co nie kryję, bardzo mi się podobało! Gdyż przejadły mi się już patetyczne, filozoficzne wywody i sztuczna, płytka groza. Pan Kotkowski natomiast posługuje się lekkim językiem, dużo tu prostoty, sporo dowcipu  a jednocześnie niemal każda strona przepełniona jest grozą! Grozą, która przyprawiała mnie o prawdziwe dreszcze.. bo obok zjawy, która do złudzenia przypominała mi zgniłą postać z japońskich horrorów, była też najniebezpieczniejsza odmiana potwora, który może wyrządzić nam realną krzywdę... Człowiek przepełniony pragnieniem zemsty.

Do tej pory wydawało mi się, że preferuję historie, w których mamy do czynienia jedynie z postaciami realnymi. Pan Kotkowski właśnie uświadomił mi, jak bardzo się myliłam. Stworzył na łamach swojej powieści postać zjawy tak odrażającej (Wargi sine jak ciało topielca, puste oczodoły, z których spływał jakiś płyn, maź... gnijące, odrywające się od kości ciało...), że wyobrażenie jej wzbudzało we mnie prawdziwy lęk! Przypominam, że czytałam książkę późną nocą i treść tak podziałała na moją wyobraźnię, że choć do strachliwych nie należę, to każdy najmniejszy szmer w mieszkaniu budził we mnie dreszcz niepokoju. A mój ukochany kot spacerujący dumnie po pokoju, kilkakrotnie doprowadziłby mnie do zawału... Nie wspominając już co się działo, gdy w mieszkaniu zapanowała ciemność... 

"Dziewczynka uśmiechała się od ucha do ucha. Jej szyja też. Dosłownie. Tak szeroko była poderżnięta. Z otwartej, paskudnej rany zwisały strzępki tkanek oraz kawałki chrząstek z krtani. Krew nie tryskała na wszystkie strony, lecz wypływała rytmicznie, falami, niemal słyszałem "gul, gul, gul" wraz z każdym pojawiającym się bąblem, który potem ściekał po makabrycznie czerwonej sukience"

Bohaterowie wykreowani przez autora, byli niezwykle barwni i realni. Tomasz Radziejowski od razu zdobył moją sympatię. 32 letni kawaler, z poczuciem humoru, słuchający takiej samej muzyki jak ja, nadużywający papierosów i kawy... hmm... mimo wszystko brzmi ciekawie! Łączyło nas naprawdę wiele, gust muzyczny, miłość do kawy i choćby podobna ręka do kwiatów, a raczej jej brak - tak, Panie Łukaszu nie tak dawno temu udało mi się ususzyć kaktusa! Co do łatwych zadań nie należy :). Jedna cecha, która mnie irytowała to to, że był takim genialnym detektywem! Zbyt genialnym! (cóż, czyżby zazdrość przeze mnie przemawiała?! :) ) Jednak nie ukrywam, że Tomasz jest postacią tak kolorową, że bardzo chętnie poznałabym ciąg dalszy jego przygód, gdyż trudno jest mi się z nim rozstać! Dorota natomiast irytowała mnie tak bardzo, że czasem skrycie marzyłam, żeby po prostu zniknęła! :) Młoda, naiwna, zakompleksiona do granic możliwości dziewucha, mieszała się do śledztwa, pchała się tam, gdzie nie była potrzebna i latała za panem detektywem! (tak, tu tez zazdrość mną przemawia ;) 


Historia stworzona przez pana Kotkowskiego niemal idealnie trafiła w mój gust. Wzbudziła we mnie masę emocji, zaintrygowała od pierwszych stron i trzymała w napięciu do samego końca. Choć autor umiejętnie budował napięcie, to jednak czasem brakowało mi akcji. Momentami zbyt długo narracja skupiała się na rzeczach mało istotnych. Jednak jest to grzech do wybaczenia, tym bardziej, że ostatecznie cała historia okazała się być oryginalną i zaskakującą. Jednak miałam wrażenie, że w pewnych momentach autor nieco zatracił się, pogubił w pomyśle.. "Strzeż się zwiastunów nocy!" - bohater usłyszał to niejednokrotnie, jednak ostatecznie zabrakło mi rozwinięcia tej groźby...  Znalazłam w tej historii kilka wad, parę niedociągnięć (i do tej pory zastanawiam się, na ile prawidłowa jest forma "pomleczona kawa" ?) jednak w ostatecznym rozrachunku nie sądzę, żeby niedociągnięcia te miały wielkie znaczenie. Poza tym autor jest jeszcze studentem a już wydał książkę! Podziwiam... a popełniać błędy - rzecz ludzka!

Przyznaję bez bicia, zarywałam noce za sprawą "Fanaberii"! A to świadczy już samo za siebie! Miło spędziłam czas i na pewno długo i bardzo miło będę ją wspominała! Z wielką niecierpliwością czekam na kolejne pozycje młodego rodzimego autora, który udowodnił mi, że polska literatura też jest warta uwagi! Rozwiązanie zagadki śmierci Martyny, oraz zbrodni dokonanej przed pięciu laty na kilkuletnich dzieciach, wbiła mnie w fotel! Było to coś oryginalnego i zaskakującego! Jako mama 5 i 6 letniej dziewczynki, poczułam prawdziwe przerażenie... Dość, nie powiem nic więcej! Sięgnijcie po tę historię sami i przekonajcie się na własnej skórze co to jest prawdziwa groza i jakie emocje może wzbudzić nocą mały szmer pod łóżkiem...!

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości autora Pana Łukasza Kotkowskiego 
oraz wydawnictwa Novae Res. Serdecznie dziękuję! 

piątek, 19 września 2014

Book Tag :)


Podobno ta zabawa w oryginale wyglądała trochę inaczej... Piszę "podobno" ponieważ nie mam zielonego pojęcia jak wyglądała :) Ja podejrzałam tę wersję u naszej blogowej koleżanki Ciarolki i postanowiłam też nieco zmodyfikować ją na swój sposób :) i wziąć udział... Bo każdy powód by pogadać o książkach jest dobry! :)







Twoja ulubiona krótka książka.
Królowa kryminałów, Agata Christie atakuje! Co jest jej mocną stroną? Pisze krótko i na temat! Książeczki pani Christie są szczuplutkie. Zwykle posiadają około 200 stron. Ich przeczytanie, zajmuje jedno popołudnie.. ale historie w nich zawarte powalają! "I nie było już nikogo" była taką książką... krótką, lecz treściwą!
książka, którą każdy przeczytał i poczułeś presję, żeby ją przeczytać.
Dłuuugo się broniłam... oj długo! Bo zwykle bywa tak, że im głośniej o jakiejś książce, im więcej osób ją chwali i poleca, tym bardziej wzbraniam się przed jej czytaniem... Tak było z "Igrzyskami śmierci"! Blogosfera wrzała! Wszędzie była Katniss i Igrzyska w Kapitolu... Wszyscy chorowali na tę trylogię tylko nie ja. Aż w końcu poczułam się jak przybysz  z obcej planety i skusiłam się... I jak moje wrażenia?! Odpowiedź tutaj :)





 książka, którą przeczytałeś zanim to było popularne
Jeśli próba przeczytania się liczy, to będzie to "Intruz" :) Kiedy po nią sięgnęłam, na czasie był dopiero "Zmierzch". Na "Intruza" przyszedł czas dopiero długo potem, kiedy do kin zawitała ekranizacja. Jednak jak mówiłam, była to próba przeczytania, gdyż doczytałam do 109 strony i dalej ani rusz... Ani rusz od 5 lat... :D

książka, której nie pamiętasz czy ci się podobała, czy nie.
Niestety, mam tak fenomenalną pamięć, że jest ona do tej pory zapełniona nawet datami urodzin koleżanek z podstawówki... serio! :) I choć przejrzałam na LC całą historię mojego czytania, to każdą książkę pamiętam i wszystkie emocje z nią związane. Taki już mój urok :) Jednak wybrałam "Podwójne gry"... ponieważ czytałam ją już dawno temu i była to pierwsza książka, na temat której, miałam tak mieszane uczucia... :)





Książka tak ładna, że musiałeś zrobić jej zdjęcie.
Wczoraj przybył do mnie egzemplarz debiutanckiej książki pana Kotkowskiego - "Fanaberia" :) by umilić mi czas choroby... Piękno tej książki tkwi w środku :) Na pierwszej stronie :) specjalnie dla mnie dedykacja od samego autora! :) W tajemnicy Wam powiem, że treść też intryguje... Jestem już w połowie :) Więc recenzja niebawem... :) 


Książka, do której chciałbyś zobaczyć ekranizację.
Tegoroczny debiut pana Adriana Bednarka, "Pamiętnik Diabła", uwiódł mnie! Powtarzałam to już nie raz... Zarywałam noce! I byłam zachwycona :) Kraków, bogate dzieciaki na uczelniach, szalone imprezy... a gdzieś tam Kuba Sobański, w ciągu dnia student prawa, a nocą okrutny seryjny morderca z tajemniczą przeszłością... Chętnie obejrzałabym to na ekranie! Na pewno byłoby interesująco i z dreszczykiem... 





Książka, którą polecasz wszystkim.
"Chatę" kilka lat temu podrzucił mi kolega z pracy. Polecił, pożyczył i kazał przeczytać! Cóż miałam zrobić? :) Od tamtej pory jest najczęściej polecaną przeze mnie książką. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie... Piękna, poruszająca historia, która utkwiła w mojej pamięci na dobre :)  






środa, 17 września 2014

"Pasjonat oczu" - Sebastian Fitzek

Gatunek: THRILLER PSYCHOLOGICZNY
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 420
Oprawa: miękka 

Tłumaczenie: Barbara Tarnas

Wydawnictwo: G+J


O panu Fitzku na łamach mojego bloga wspominałam już nie raz... i na pewno nie raz jeszcze wspomnę! Jest to niemiecki pisarz, który już swoją pierwszą książką, która wylądowała w moich rękach, powalił mnie na łopatki! Teraz jest jak moje małe uzależnienie... Sięgam kolejno po jego książki i oprzeć się nie mogę. Prześladuje mnie tylko jedna okropna myśl... Zostały mi już tylko dwie! 

Jeden z najlepszych chirurgów na świecie Zarin Suker, ma bardzo oryginalną i niebezpieczną pasję, fascynują go oczy. Za dnia dokonuje cudów na sali operacyjnej, nocą zaś zaciąga swoje pacjentki do piwnicy, a tam otwiera im oczy... W dosłownym tego słowa znaczeniu. I ma w tym swój ukryty cel, który znany jest tylko jemu. 
Z braku dowodów świadczących o winie Sukera, policja prosi o pomoc niewidomą Alinę Gregoriev, która posiada zdolności medium. Kiedy i ona wpada w sidła niebezpiecznego chirurga, uwolnić ją może jedynie stary przyjaciel, Aleksander Zorbach. Jednak nie jest teraz w najlepszej formie, gdyż ciężko mu się pogodzić ze śmiercią żony i syna, którzy padli ofiarami seryjnego mordercy Kolekcjonera Oczu. Czy Zorbach zdoła wykrzesać z siebie dość siły by uratować Alinę? I co łączy Sukera z Kolekcjonerem oczu? Odpowiedzi na wszystkie te pytania znajdziecie w tej książce.

I cóż ja mogę powiedzieć? Nie zostaje mi nic innego, jak tylko po raz kolejny zachęcić wszystkich do sięgnięcia po książkę tego autora! "Pasjonat oczu" był już 5 książką z dorobku pana Fitzka, którą miałam przyjemność przeczytać. Wiedziałam, na pewno że nie będę zawiedziona i nie myliłam się! Sięgając po tytuły tego pana spodziewam się oryginalnej, trzymającej w napięciu historii, która wciąga od pierwszych stron. I tak właśnie było! Autor bardzo umiejętnie buduje napięcie i prowadzi akcję powieści. Krótkie, lecz treściwe rozdziały zawsze kończą się w najmniej odpowiednim momencie... i bardzo kłopotliwe jest to podczas czytania przed snem. Byłam tym tak sfrustrowana, że raz zastał mnie świt! Ponieważ koniecznie musiałam wiedzieć, co kryje następny rozdział! 

Czytało mi się naprawdę bardzo przyjemnie, a biorąc pod uwagę płynny styl autora i ogrom jego wyobraźni, całość przedstawia się wyśmienicie! Bez wątpienia jest to smakowity kąsek dla każdego smakosza i miłośnika thrillerów psychologicznych. Bohaterowie są dopracowani w najmniejszych szczegółach. Alina i Zorbach, których znamy z książki "Kolekcjoner oczu" wzbudzają naszą sympatię i w trakcie czytania trzymamy za nich kciuki. Natomiast Suker, czarny charakter powieści, choć nie staje się naszym ulubieńcem, okazuje się być barwną postacią. Jego zbrodnie spowodowane są traumatycznymi wydarzeniami z przeszłości, które zaważyły na całym jego życiu. Suker dobiera sobie ofiary bardzo starannie, według swojego schematu i otwiera im oczy... Otwiera im oczy, aby nigdy już nie mogli przymknąć ich na swoje własne winy... Więc żadna z jego ofiar nie znalazła się w jego tajemnym gabinecie przypadkowo.

"Pasjonat oczu" jest kontynuacją książki "Kolekcjoner oczu". Jak zaznacza autor na samym początku, jej znajomość nie jest konieczna, by cieszyć się historią Zarina Sukera. I rzeczywiście tak jest, ale jeśli zaczniesz od drugiej części, zepsuje Ci to cała przyjemność czytania "Kolekcjonera oczu".  A wręcz jej czytanie będzie totalnie bez sensu, gdyż poznasz już niemal wszystkie najważniejsze elementy! Łącznie z tożsamością mordercy... Więc polecam dla własnego dobra zacząć od początku. Historie pana Fitzka są niezwykle dobre, dopracowane w najmniejszych szczegółach i oryginalne... Szkoda byłoby zepsuć sobie przyjemność poznania chociaż jednej z nich.

Ja uwielbiam historie, które wyszły spod pióra pana Sebastiana. Zawsze zasiadam do nich pełna zapału i entuzjazmu, który nie znika do samego końca! Są to historie, których nie da się łatwo odłożyć na półkę, ponieważ wciągają i intrygują. A co najważniejsze są nieprzewidywalne! Choć przeczytałam już mnóstwo thrillerów i kryminałów, historii pana Fitzka nie potrafię rozszyfrować, przed sceną finałową. A końcówka jest zawsze tak zaskakująca, że wbija mnie w fotel! Czego chcieć więcej? Jeśli nie poznaliście jeszcze zdolności tego autora, gorąco zachęcam! I gwarantuję, że będziecie mile zaskoczeni! Ja się zakochałam! Dosłownie! Pan Fitzek stał się moim małym uzależnieniem i strasznie ubolewam, że przede mną już tylko dwa ostatnie tytuły...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...