poniedziałek, 20 lutego 2017

Kelly Family - wieś tańczy i śpiewa... do dziś? ;)


Całkiem przypadkiem zaczęłam ostatnio odkopywać największych idoli sprzed lat. Zaraz po tym jak zdradziłam Wam "Co się z stało z Malin Berggren, pierwszą wokalistką Ace of Base?!" , postanowiłam odkopać inne gwiazdy z czasów mojego dzieciństwa. The Kelly Family na pewno jedną z największych gwiazd byli! Na pewno pamiętacie tę wielką rodzinkę wyglądającą jakby wszyscy jej członkowie urwali się z innej epoki. Ludowe stroje, długie włosy noszone zarówno przez damską, jak i męską część zespołu (pasowałabym tam z moją rudą szopą :)... i tak liczebny skład, że aby przeczytać ze zrozumieniem jakiś artykuł na ich temat, trzeba było korzystać z przewodnika :P Tak, ja nigdy nie pamiętałam wszystkich imion, starsza część ekipy w ogóle mnie nie interesowała, a tych trzech najstarszych chłopaków nawet nie rozróżniałam! Dla mnie do tej pory wyglądają jak klony. Ale to nie ma większego znaczenia, bo wszyscy doskonale wiedzą, że fanki podzielone były tylko na dwa obozy - obóz Paddy'ego i obóz Angelo... w którym  obozie Ty byłaś? ;)

poniedziałek, 13 lutego 2017

Współpraca recenzencka, jej plusy i minusy - czyli kilka porad dla początkujących... :)


Współpraca recenzencka jest swego rodzaju wyróżnieniem dla blogera. I ja dawno, dawno temu zaczynając przygodę z blogowaniem, wyznaczyłam sobie cel, że ja również zostanę kiedyś w ten sposób doceniona i doprowadzę moją stronę do takiego stanu, aby wydawnictwa też tu chciały prezentować tu swoje logo i swoje wydania :) Pracowałam na to ciężko, gdyż wydawcy zazwyczaj mają swoje zasady i wymagania, które należy spełniać, by taką współpracę nawiązać... Jakie? o tym pisałam w poście "Jak nawiązać współpracę". Przez długie miesiące szlifowałam swój warsztat, pracowałam nad swoim stylem, nad schludnym wyglądem mojej strony, nad promocją i kiedy uznałam, że odwaliłam kawał dobrej roboty, złożyłam swoją pierwszą propozycję, która została przyjęta...

sobota, 11 lutego 2017

New York City w pigułce :) - Święto Dziękczynienia...


Nowojorczycy mają w domu kuchnię tylko dlatego, że tak zostały zaprojektowane ich mieszkania i po prostu mają w rozkładzie takie dziwne pomieszczenie, o nieznanej im funkcji. Wyposażone w lodówkę, kuchenkę, zmywarkę, zlew i mikrofalówkę. Zaakceptowali to, zagospodarowali po swojemu... w mikrofalówce mają składzik słodyczy, w zmywarce zapasy ryżu i makaronu na klęskę żywiołową i niespodziewany armagedon np. 0°C, a w kuchence pewnie można jeszcze znaleźć naczynia z epoki kamienia łupanego, dzidę i szkielet dinozaura. Z tego pomieszczenia nie korzystają oni zbyt często i nie w takim celu do jakiego my przywykliśmy. Posiłki przyrządzają im pobliskie knajpy, pizzerie i Fast Foody za niewielkie pieniądze, w jednorazowych naczyniach, co by John Smith nie tracił swojego cennego czasu na zmywanie, a raczej wsadzenie zastawy do zmywarki, która całą robotę i tak zrobiłaby za niego. John i Jennifer Smith po skonsumowaniu posiłku wyrzucają jednorazową zastawę do śmieci. Jednorazowej reklamówki wiszącej bardzo często na wewnętrznej klamce drzwi wejściowych. Gdybyś szukał u nich śmietnika pod zlewem, wyleciałyby zapewne stamtąd w popłochu zamieszkałe tam nietoperze. Bo cóż to za dziwne miejsce na śmietnik w szafce i to jeszcze w pomieszczeniu, które spełnia funkcję składzika!?

sobota, 4 lutego 2017

"Cichy wielbiciel" - Olga Rudnicka

Gatunek: THRILLER PSYCHOLOGICZNY
Data wydania:
 2012
Ilość stron: 440
Oprawa: miękka 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka



Miło jest mieć wielbiciela. Ręka w górę, która z Was drogie panie nie lubi dostawać kwiatów, czekoladek, miłych wiadomości z komplementami i zaproszeń na randki. To jest miłe, prawda? Nawet ekscytujące. Przyjemnie jest wiedzieć i czuć, że się komuś podobamy. Nawet jeśli jesteśmy już zajęte, to lubimy mieć świadomość, że jest gdzieś chociaż jeden uroczy wielbiciel... Właśnie. Uroczy. A co jeśli wielbiciel popada w obsesję i zaczyna nas męczyć i prześladować do tego stopnia, że zaczynamy obawiać się o swoje bezpieczeństwo? Przestaje być uroczo a zaczyna być niebezpiecznie i przerażająco.

piątek, 27 stycznia 2017

Yut Chia - największa gwiazda Nowojorskiego Metra...


Życie w Nowym Jorku pędzi jak szalone. Ludzie cały czas gdzieś się spieszą, za czymś gonią... i czasem mam wrażenie, że przez tę gonitwę przecieka im przez palce, wszystko co w życiu najważniejsze. Mają niewiele czasu dla rodziny i przyjaciół. Mają niewiele czasu na przyjemności i ani chwili dla siebie. Żyją w ciągłym biegu. Jest tu jednak jeden młody mężczyzna, który czyni cuda. Potrafi zatrzymać czas i każdemu podarować błogą chwilę zapomnienia. I jeśli spotkasz go na swojej drodze, czeka cię spora dawka emocji. Potrafi on bowiem sprawić, że ludzie pochłonięci szalonym pędem, przystaną na chwilę i jak zaczarowani wsłuchają się w jego opowieść. Czy rzuca on zaklęcia? Nie. Czy czaruje? Owszem. Czaruje i rzuca uroki swoim nieprawdopodobnym talentem. Swoimi skrzypcami i muzyką... A kto usłyszy go raz, chce słuchać cały czas.

Ja miałam przyjemność usłyszeć go już kilkakrotnie. Wracając z uczelni, w piątkowe popołudnie, spotkałam go na jednej ze stacji metra. Pierwsze spotkanie uznałam za zupełnie przypadkowe, gdyż w nowojorskim metrze codziennie można spotkać utalentowane osoby, które swoim talentem zarabiają na życie. Usłyszałam z dala dźwięk skrzypiec i choć, jak wszyscy tutaj, szalenie się spieszyłam, podeszłam bliżej i wtopiłam się w słuchający go tłum. I byłam oczarowana... Jedna melodia, druga, trzecia... Od jego występu oderwał mnie tylko dzwonek telefonu i zniecierpliwieni, czekający na mnie znajomi. Pobiegłam na pociąg, żałując że nie mogę zostać dłużej. Jednak jego muzyka towarzyszyła mi do samego wieczora. Dwa tygodnie później spotkałam go znów na tej samej stacji metra! Potem znów, i znów... To nie mógł być przypadek! W Nowym Jorku żyje ponad 8 mln ludzi! A my, całkiem sobie obcy, tak całkiem przypadkiem spotykamy się na tej samej stacji metra i to w różne dni tygodnia, o różnej porze?! Żadnego człowieka, który staje na naszej drodze nie spotykamy przypadkiem... Wierzę, że i my dwoje po coś spotkaliśmy się kilkakrotnie w tym ogromnym mieście. Może właśnie po to, żebym napisała ten tekst, abyście i wy mogli poznać jego niezwykły talent i jego historię?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...