wtorek, 7 czerwca 2016

New York City w pigułce :) - Metro zbawieniem ludzkości?


Wbrew pozorom nie wszyscy mieszkańcy Nowego Jorku poruszają się wyłącznie autem. Są tez tacy, dla których zabrakło już miejsca w ulicznych korkach, w godzinach szczytu i pozostało im przemieszczać się jak krety, w podziemiach. Kiedy pierwszy raz weszłam na stację metra byłam przerażona i nie zawahałam się oznajmić znajomej, że ja się przesiadam... w statek kosmiczny, prywatny odrzutowiec, radiowóz, taczkę czy hulajnogę - w cokolwiek, ale się przesiadam! :) Ciemno, brudno, a na ścianach kafelki jak w naszych dworcowych kiblach za czasów komuny... nie, to nie mogło się kojarzyć dobrze :P Kiedy juz prawie dałam się przekonać, że metro ma naprawdę wiele zalet i jaka zbawienna dla ludzkości jest jego rola, po torach przebiegła familia szczurów, bawiąc się w berka! i wszystko poszło na marne! :) Ja tez uciekłabym gdzie pieprz rośnie, gdybym nie musiała akurat pospiesznie łapać się najbliższego słupa, gdyż powiew wjeżdżającego na stację metra, po pierwsze, zepsuł mi fryzurę, a po drugie ogłuszył mnie i niemal sprawił, że straciłam grunt pod stopami. Na ucieczkę było już za późno, zostałam schwytana za kołnierz i wbrew mojej woli wciągnięta przez znajomą do wagonu! choć zapierałam się nogami, rękami, gryzłam, plułam, kopałam i krzyczałam :P

Weszłam niepewnie, usiadłam, rozejrzałam się i ...przeraziłam! Czym? Ludzie przecież jak ludzie, wszyscy tacy sami, choć bardzo egzotyczni :) wszędzie wokół niemal sami Latynosi, ciemnoskórzy i skośnoocy, a białego w metrze ze świecą szukać. taki okaz nieczęsto się zdarza, wiec absolutnie nie miałam nikomu za złe, gdy ludzie zerkali na mnie ukradkiem, jakbym co najmniej zielone czułki na czole miała, siedziała nago, lub umalowała się "na pandę". Białoskóry człowiek w metrze to rzadkość, a jeszcze rudy w dodatku?! :P (Nawet wiewiórki nie są tam rude!) Spotkać takiego to jak wygrać milion dolców w Power Ball! :) więc zerkali niepewnie i byli równie zdezorientowani jak ja! Lecz powody przyświecały nam różne...


Czym ja bylam tak przerażona? Murzyna i Chińczyka przecież na filmie juz kiedyś widziałam. Więc to nie to. usiadłam nawet między jednym a drugim i starałam wtopić w tłum, a że byłam po dwóch mocnych kawach, miałam wytrzeszcz ze strachu i nigdy w życiu nie byłam na solarium... szlo mi całkiem nieźle :P Ale zdałam sobie sprawę z tego, ze moje uwielbienie do horrorów wyszło mi w tym momencie uszami. Wiele lat temu, kiedy to jeszcze nawet nie śniło mi się, że wyląduję w Nowym Jorku, a tym bardziej, ze dosięgnę zaszczytu i siądę dumnie mą sempiterną w wagonie tutejszego metra, obejrzałam film o wdzięcznym, uroczym tytule "Nocny pociąg z mięsem" :) kto nie oglądał, niech nie ogląda (bo kto wie? może wylądujesz za rok lub 10 w Nowojorskim metrze? a wtedy nie będzie ci do śmiechu :P ) Krew w filmie leje się strumieniami, gdyż pewien cichy, niesympatyczny pan, który w całym filmie powiedział może jedno zdanie, gania i zarzyna współtowarzyszów tasakiem, siekierą, czy tam tłuczkiem do mięsa. Ręka, noga, mózg na ścianie! A wszystko to dzieje się gdzie?! Nigdzie indziej jak oczywiście w Nowojorskim metrze!!! Co za pech! Poczułam się więc bardzo niekomfortowo. gdyz wagon wyglądał tak samo, świst pędzącego metra brzmiał mi w uszach tak samo, jedynie nie został udekorowany powieszonymi na hakach, wybebeszonymi ciałami! na szczęście! ale po takiej traumie, odechciało mi się na zawsze amerykańskich horrorów! serio! będę już teraz tylko romansidła oglądać i to tylko takie słodkie, które doprowadziłyby do wymiotów całe przedszkole! aj promys! 

zerkający na mnie pasażer złapany na gorącym uczynku! :)
Kiedy juz siedziałam zrezygnowana, załamana, przeklinająca swą miłość do bardzo brzydkich, krwawych filmów i obiecywałam sobie, ze już nigdy w życiu nawet jednym okiem nie spojrzę na horror (nawet ten dozwolony od lat 16!) do wagonu wsiadło kilku młodych panów, którzy zamiast siekiery mieli  w ręce... magnetofon! Byli to bardzo weseli i towarzyscy panowie, którzy najwidoczniej nie mogli się doczekać wieczornej imprezy, wiec postanowili zorganizować ją właśnie teraz i tutaj, w pędzącym metrze! Włączyli głośną muzykę i zaczęli skakać! Jak małpy po całym wagonie! Co prawda tez była to ręka, noga, mózg na ścianie, lecz... w o wiele przyjemniejszym wydaniu! Co z tego, ze najmłodszy, kilkunastoletni chłopaczyna gubił czapkę, gubił rytm i przy okazji spodnie... :P (połamał nogę, dwie ręce i kark :P ) podobało mi się niesamowicie! i kiedy skończyli wsadziłam im do czapki (czy tam wcisnęłam za gumkę od majtek :P ) po bagsie, z radości, ze wywijając na tych rurkach, robić salta i fikołki, nie kopnęli nikogo w twarz! To bardzo mile z ich strony i nagroda im się należy!

Z czasem zorientowałam się ze do metra nigdy nie należy wsiadać z pustym portfelem. Bez obaw, nikt cię nie okradnie. Tu ludzie nie kradną! Wolą pieniądze uczciwie zarobić, w jakikolwiek sposób, ale ręki do kieszeni nikt ci nie wsadzi! Tańczące przy rurkach chłopaki to bardzo częste zjawisko! nie raz wysiądą jedni a na następnej stacji wsiada kolejna ekipa! a jeśli po ich występie nikt z pasażerów, nie ma rozwalonego nosa, nie ma lima pod okiem, lub właśnie ma... ale wszystkie zęby na swoim miejscu, to znaczy ze była to dobra robota, dobry pokaz i zasłużyli w nagrodę! 

Ci, dla których zabrakło już miejsca w ulicznych korkach, w godzinach szczytu i przemieszczają się jak krety, w podziemiach... świetnie się bawią, podziwiają energiczne występy tańczących przy rurkach chłopaków i bankrutują :P (chłopaki niedługo jeszcze terminale przy spodniach będą nosić, co by można było dopomóc ich kartą kredytową!) Jak widać wiec metro rzeczywiście ma wiele zalet i odgrywa zbawienną role dla (znudzonej) ludzkości :) ale nic co ludzkie nie jest nam obce! - jadąc metrem, pod ziemia, po torach, tez można stać ...w korku! :)


stacja metra Brooklyn Bridge

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest na wagę złota... :) Dziękuję!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...